Blog tenisowy

Stringing ZOO, czyli jak się naciąga rakiety na Roland-Garros [wideo]

Posted on: 26.06.2019 

Co oznaczają numerki na rakietach Rafaela Nadala, czego nie wolno robić ramom Kei Nishikoriego, kim są mono-maniacy i ilu ich w sumie jest – to tylko niektóre pytania, na które znajdziesz odpowiedź w naszym artykule o Babolat LAB. Czyli serwisie rakiet turnieju Roland-Garros, który tylko podczas tegorocznej edycji naciągnął w sumie 5719 rakiet. Zaglądamy za kulisy i pokazujemy drogę, którą pokonuje rakieta od oddania do serwisu po trafienie z powrotem w ręce gracza.

Imponuje, podnieca, a niektórych przytłacza lub przeraża swoim rozmiarem. Roland Garros – jeden z czterech największych turniejów tenisowych na świecie – to fabryka sportowych emocji, zachwycających zagrań, starć ludzkich sił i słabości. Widzimy to siedząc na trybunach, przed stadionowymi telebimami czy telewizorami na całym świecie. 

Wideo: naciąganie rakiet tenisowych podczas turnieju Roland-Garros
Babolat już po nagraniu wideo podesłał nam poprawioną statystykę liczby wciągniętych rakiet. Było ich 5719!

Jednak mecze to tylko szczyt gigantycznej góry, którą tworzy niesamowita liczba poszczególnych elementów, składających się na finalny efekt. Jedną z niezauważanych przez kibiców, a nieodzowną częścią każdego turnieju, dodatkowo skomplikowaną rozmiarem przedsięwzięcia oraz klasą zawodników, jest serwis rakiet.

Na Roland Garros usługa ta nazywa się Babolat LAB i koordynowana jest przez prawdopodobnie najlepszego specjalistę od produkcji maszyn i naciągów na świecie – Luciena Nouges.

Po lewej: Lucien Nogues

Po lewej: Lucien Nogues, ekspert Babolat, opowiadający o pracy Babolat LAB 

Lucien swoją przygodę z Roland Garros zaczął 38 lat temu. Jako kibic. Od 37. pracuje tu jako pracownik firmy Babolat. Paryskiego szlema zna od podszewki i dlatego jest teraz koordynatorem, organizującym tę część turniejowego przemysłu. To właśnie Lucien barwnie opowiada nam o tym, co się dzieje z rakietą każdego z zawodników, która wymaga wciągnięcia nowego naciągu. 

Jak powinno się naciągać rakietę - krok po kroku

Zawodnicy na stadionie w okolicach lasku Bulońskiego, gdzie od 1891 roku rozgrywany jest turniej French Open, na kortach pojawiają się już na kilka dni przed pierwszymi meczami. Wtedy też rusza serwis rakiet znajdujący się pod stadionem Philippe Chartiera. Jego oficjalna nazwa to Babolat LAB, choć Lucien nieoficjalnie mówi o „stringers zoo”.

Po lewej: recepcja Babolat LAB. U góry: etykieta do rakiet Dominica Thiema. Na dole: Thermobag, w którym przechowywane są rakiety w serwisie

Po lewej: recepcja Babolat LAB
U góry: etykieta do rakiet Dominica Thiema
Na dole: thermobag, w którym przechowywane są rakiety w serwisie 

Zawodnik lub jego trener schodzi do zamkniętej dla kibiców strefy. Skanuje swoją kartę, skąd zostają pobrane dane osobowe zawodnika oraz wypełnia formularz z rodzajem i siłą naciągu oraz specjalnymi uwagami. Wśród najpopularniejszych jest rodzaj pre-stretchu (przeczytaj, co to jest pre-stretch i dlaczego warto go używać), liczba supłów (jeśli jest inna niż 4), kolejność naciąganych rakiet, godzina meczu czy treningu i wiele innych, rokrocznie zadziwiających serwisantów rakiet próśb. 

Informacje z formularza są obrabiane komputerowo, rakiety wkładane do specjalnego thermobagu z nazwiskiem zawodnika, a szpula dostaje swoje miejsce na półce, którą opuści dopiero po zakończeniu przez zawodnika udziału w turnieju.

Naciąg każdej z oddanych rakiet jest wycinany, rama czyszczona z mączki i wkładana do folii. Na nią naklejana jest informacja z przetworzonymi komputerowo informacjami z formularza. Podobne podsumowanie naklejane jest też na samą rakietę. Tak przygotowany pakiet trafia do dedykowanego serwisanta, który już przez cały turniej będzie naciągał rakiety danemu zawodnikowi. 

Mono-maniacy z całego świata

Rakietę wedle zaleceń zawodnika naciągają stringerzy, specjaliści w swoim fachu, z 12 różnych krajów. Jest Gianfranco z Kolumbii, Josh z Australii, Karen z Wielkiej Brytanii (jedyna kobieta w 21. osobowym składzie) oraz Toru Lee – Japończyk, który na French Open pracuje najdłużej ze wszystkich rakietowych fachowców.

Członkowie 20-osobowego zespołu serwisantów Babolat LAB

Serwisanci z 20-osobowej ekipy Babolat LAB

Serwisanci to prawdopodobnie najwięksi pasjonaci swojej pracy na całym Roland Garros. Na korty przychodzą jako jedni z pierwszych, wychodzą jako ostatni. Lucien wymyślił dla nich specjalne określenie „mono-maniac”. Idealnie obrazuje to ich sposób życia. Podczas wspólnych kolacji czy chwilowego relaksu w specjalnie stworzonym dla nich pokoju jedyne tematy to… naprężenie naciągu, wpływ pre-stretchu na udoskonalane formuły strun, zmiany sprzętowe znanych zawodników i wiele innych wątków powiązanych niemal tylko i wyłącznie z ich wielogodzinną pracą.

Jeden zawodnik = jeden stringer

W Babolat LAB panuje zasada, że rakiety jednego gracza przez cały turniej naciągane są wyłącznie przez tego samego serwisanta. Np. Rafael Nadal ma swoich ulubionych specjalistów od naciągania. Podczas swojej kariery zaufał jedynie trzem osobom i tylko do nich trafić mogą jego rakiety. W tym wypadku też działa zasada, że jeśli za pierwszym razem rakiety trafiły do jednego z nich, to tylko on może do końca turnieju naciągać jego ramy. 

Rafael Nadal i Dominic Thiem odwiedzający centrum serwisowe

Rafael Nadal i Dominic Thiem odwiedzający centrum serwisowe

Skąd to wymaganie? Każdy stringer ma swój styl naciągania. Różnice w przeciąganiu strun i kolejności i czasie każdego ruchu przy rakiecie mają wpływ nawet na odgłos, jaki wydaje naciąg podczas uderzenia. Profesjonalni zawodnicy mają tak rozwinięte czucie rakiety, że zaburzenie choć jednego z parametrów w odczuwanych przez ich zmysły elemencie - w tym wypadku odgłosie rakiety - może mieć wpływ nawet na wynik meczu. 

„Niektóre firmy zapewniające usługi stringerskie na największych turniejach dokładnie uczą sposobu naciągania rakiet - każdy korzysta z tego samego klucza, a jakiekolwiek odstępstwo skutkuje konsekwencjami dla pracownika i turnieju. My stawiamy na ekspertyzę i doświadczenie sprawdzonych przez nas pracowników. Międzynarodowe pochodzenie pomaga dopasować stringera do zawodnika, a wieloletnie znajomości nie zaskakują naciągających, jednocześnie zapewniając satysfakcję każdego uczestnika turnieju.” 

By uniknąć jakichkolwiek odchyleń od siły naprężenia naciągu, najnowszej generacji maszyny do naciągania rakiet Babolat są codziennie rano kalibrowane i nadzorowane przez specjalistę i inżyniera maszyn, Antoine.

Pure Strike Dominica Thiema w trakcie naciągania

Pure Strike Dominica Thiema w trakcie naciągania

Masz wiadomość 

Po naciągnięciu rakiety, stringer przekazuje rakietę osobie malującej logo. Kiedy tusz wysycha, informacja o tym, że rakieta jest gotowa do odebrania, idzie do systemu. Ten przesyła ją samemu zainteresowanemu - wedle jego życzenia telefonicznie, smsem lub emailowo. Jeśli rakieta ma być doniesiona przez specjalnego „biegacza” na kort w trakcie meczu - informacja ta wysyłana jest odpowiednio wcześnie do sędziego prowadzącego spotkanie. 

Informacja w systemie o gotowej do odbioru rakiecie Rafaela Nadala

Informacja w systemie o gotowej do odbioru rakiecie Rafaela Nadala

Koszt naciągnięcia rakiety to 25 Euro. Liczba naciągniętych podczas turnieju rakiet jest komputerowo podliczana i automatycznie ściągana z nagrody pieniężnej zawodnika. 

Rakietowe rytuały Rafaela Nadala 

Rakiety zwycięzcy dwunastu edycji Roland Garros naciągane są w specyficzny sposób. Nadal na turniej bierze 6 rakiet. Każda ma swój numer, od 1 do 6, i w tej kolejności Rafael wyciąga świeżo naciągnięte rakiety z torby, by następnie własnoręcznie nawinąć owijkę na każdą z nich. 

Rafa zaczyna mecz rakietą numer 1, a przy pierwszej zmianie piłek zmienia i rakietę. „Jedynka” w tym czasie szybko dostarczana jest do stringera, by – najlepiej na kolejną zmianę piłek – wróciła do Rafy. Przy kolejnej zmianie piłek Rafael bierze rakietę numer 3, potem 4 itd. kolejno odsyłając rakiety do naciągania. 

Rafael Nadal z rakietą Decima naciągniętą w Babolat LAB

Rafael Nadal z rakietą Decima naciągniętą w Babolat LAB

Nie tylko Nadal ma specyficzne wymagania. „Nigdy nie dotykaj ramy Nishikoriego” – to niemal przykazanie, które zna każdy pracownik Babolat LAB. Przyjmowane od niego do naciągania ramy są umieszczane w thermobagach przez worki, a rakieta przed oddaniem dodatkowo czyszczona jest szmatką. 

Są też zawodnicy ze ścisłej czołówki rankingu, którzy swoje rakiety zawsze oddają osobiście. „Przyprawiając o zawrót głowy nawet najcierpliwsze z pań na recepcji Babolat Lab” – dodaje Lucien, mrugając porozumiewawczo okiem. 

Rakieta "na miarę"

Zawodnicy podczas turnieju mogą skorzystać z usługi dopasowania rakiet do własnych preferencji. Tak dzieje się najczęściej, kiedy zawodnik podczas turnieju złamie ramę i musi zaopatrzyć się w nowe rakiety na miejscu.

Strefa dostosowywania rakiet do indywidualnych potrzeb zawodników

Strefa dostosowywania rakiet do indywidualnych potrzeb zawodników

Fabryczne modele dostarczane są do specjalnie wydzielonej części Babolat LAB. Tam inżynierowie Babolat, na co dzień zajmujący się tworzeniem kolejnych udoskonaleń technicznych rakiet tej firmy, wedle wytycznych dokładnie indywidualizują rakiety zawodników. Czasem gracze chcą dostosować parametry w zależności od pogody, a czasem przeciwnika, z którym przyjdzie im się zmierzyć. 

Inna usługa dostępna jest wyłącznie dla zawodników teamu Babolat. Delphine, zajmująca się logistyką sprzętową zawodników kontraktowych, wydaje zawodnikom torby w wersji Roland Garros, przekazuje im gadżety i inne akcesoria turniejowe. Zawodnicy mogą też porozmawiać o samym sprzęcie, zobaczyć wchodzące na rynek modele rakiet, a nawet przetestować nowinki z kolekcji. 

Uczymy się od najlepszych

Dobre praktyki z Roland-Garros zespół Babolat Polska wykorzystuje także podczas turniejów w naszym kraju. Profesjonalistów z Roland Garros miał swego czasu okazję podpatrywać nasz specjalista od naciągania rakiet – Mirosław Nawracaj – a w tym roku także Łukasz Lajdamik wraz z żoną prowadzący korty Play Loud w Rybniku.

Z lewej: Mirosław Nawracaj. Z prawej: Łukasz Lajdamik z Hubertem Hurkaczem

Z lewej: Mirosław Nawracaj podczas Pekao Szczecin Open
Z prawej: Łukasz Lajdamik z Hubertem Hurkaczem podczas pucharu Davisa

Mirek i Łukasz są doświadczonymi stringerami pracującymi podczas najważniejszych imprez tenisowych w Polsce. Są m.in. na challengerach ATP w Poznaniu i Szczecinie, największym turnieju kobiecym w Polsce Bella Cup, oraz rozgrywkach Fed i Davis Cup rozgrywanych w naszym kraju.

Zrzut ekranu z systemu używanego przez serwis Babolat Polska podczas turnieju Pekao Szczecin

Zrzut ekranu z systemu używanego przez serwis Babolat Polska podczas turnieju Pekao Szczecin

W prowadzonym przez Babolat Polska serwisie zawodnicy również wpisywani są każdorazowo do systemu, gdzie łatwo można śledzić historię naciągania ich rakiet, ramy wkładane są do spersonalizowanych toreb z drukowaną informacją od zawodnika, a koszty naciągania automatycznie pobierane z wygranych uczestników turnieju. Nasi stringerzy korzystają z najlepszych modelów maszyn do naciągania rakiet Babolat i z pewnością poradziliby sobie również na Roland-Garros.

Tekst: Barbara Walsky
Zdjęcia: Barbara Walsky, Łukasz Lajdamik
Wideo: Marcin Maciocha

Leave a comment

Produkt dodany do listy życzeń
Produkty dodane do porównania.

Strona używa tzw. ciasteczek zgodnie z Polityką Prywatności.