"Mam nadzieję na TOP 20" - Magda Linette odpowiada na pytania internautów

Jak zagrała „Uderzenie Roku 2020”, dlaczego zdecydowała się na zmianę trenera, co robi zaraz po skończonym meczu, czy czasem ma wrażenie, że Hawk Eye się myli – to tylko niektóre z pytań, które internauci zadawali Magdzie Linette. Jedna z najlepszych polskich tenisistek odpowiadając zdradziła wiele ciekawych faktów ze swojej tenisowej kariery.

Po sukcesie pierwszej edycji pytań do Magdy w 2017 roku zdecydowaliśmy się powtórzyć naszą akcję. Ostatnie lata były najlepsze w karierze naszej zawodniczki. Wygrała 2 turnieje rangi WTA i awansowała na najwyższe do tej pory, 33. miejsce na liście rankingowej.

Nic dziwnego, że na profilach społecznościowych tenisistki i firmy Babolat zadaliście jej niemal 100 pytań. Razem z zawodniczką wybraliśmy kilkanaście – głównie takich, które nie powtarzały się z tymi z poprzednich nagrań.

Magda wzięła tablet i zaczęła odpowiadać…

Wideo: Magda Linette odpowiada na pytania zadane jej przez internautów pod koniec 2020 roku

Mateusz: Jak się czułaś wygrywając „Shot of the Year” za obecny rok? Czy chciałaś tak zagrać?

Magda Linette: Tak naprawdę to było dość przypadkowe zagranie i na samym początku myślałam, że to uderzenie poszło w aut. W ogóle nie myślałam, że ono weszło i dopiero po chwili się zorientowałam, że wygrałam ten punkt.

Tomasz: Czy wizualizujesz sobie rozgrywanie finału wielkoszlemowego i w którym chciałabyś zagrać najbardziej?

Praktycznie codziennie robię sobie wizualizację mojego meczu. Nie zawsze to jest cały mecz, ale przynajmniej jego część jako forma treningu mentalnego.

Który turniej wielkoszlemowy chciałabym najbardziej wygrać? Zdecydowanie Wimbledon, ze względu na atmosferę, historię oraz prestiż imprezy.

Piotr: Czy nie boli Ciebie, że w Polsce brak jakiegokolwiek turnieju WTA, przez co nie masz choćby raz w sezonie poczucia bycia gospodynią grającą przed własną publicznością?

Troszkę brakuje mi tego turnieju w Katowicach...

Kiedy rozpoczęłam karierę profesjonalną, moim pierwszym turniejem był turniej WTA w Warszawie. Potem były turnieje w Katowicach. Z roku na rok zdobywałam sobie przychylność publiczności. W końcu, w tym ostatnim roku, miałam wrażenie, że ludzie zaczęli przychodzić po prostu na mój mecz. Nie dlatego że grała jakaś Polka, ale dla mnie – Magdy. Mam wrażenie, że teraz, po tylu latach, ludzie przychodziliby mi kibicować, co byłoby by niesamowicie miłe i chciałabym to poczuć, bo niestety rzadko mam taką okazję.

Dla mnie byłoby bardzo ważne, że moja rodzina mogłaby przyjechać, mnie zobaczyć i obejrzeć taki turniej. Bardzo się pasjonują tenisem, oglądają każdy turniej w telewizji, więc byłoby to coś naprawdę wielkiego.

Leszek: Od dwóch lat wygrywasz rocznie jeden turniej WTA. Który turniej planujesz wygrać w tym roku?

(śmiech) Za każdym razem była to dla nas ogromna niespodzianka. Kiedy wydawało mi się, że jestem bardzo dobrze przygotowana przed turniejem, to go nie wygrywałam. Akurat przed tymi dwoma działo się coś dziwnego, co sprawiało, że nie miałam wobec nich żadnych oczekiwań.

Do ostatniego dnia przed turniejem na Bronxie byłam w Cincinnati jako pierwsza oczekująca lucky looser do turnieju głównego. W związku z tym przyleciałam do Nowego Jorku w dniu zapisów do eliminacji. Tego dnia również zgubili moją torbę. Na pierwszy mecz nie miałam swoich rzeczy poza rakietami i butami, które mam zawsze ze sobą. Mimo to to nie był taki komfort, jaki mógłby być. Później okazało się, że z meczu na mecz grałam coraz lepiej i ten turniej wygrałam. Byłam więc zupełnie zaskoczona.

Do Tajlandii wyjeżdżałam z Fed Cup, w którym zagrałam parę fajnych meczów, ale na hali. Miałam więc tak naprawdę jeden dzień, żeby się przyzwyczaić do kortów otwartych. Dlatego przed przyjazdem zupełnie nie spodziewałam się, że ten turniej wygram.

Magda Linette z rakietą Babolat Pure Drive
Magda Linette z rakietą Babolat Pure Drive

Pytanie od grupy „Nie śpię, bo oglądam tenis”: Czy zdarza Ci się zarwać nockę oglądając jakiś mecz tenisowy? Jeśli tak, to jaki?

Bardzo rzadko zarwałabym noc na oglądanie meczu tenisowego i musiałby to być na pewno finał wielkiego szlema. Albo damski, albo męski. Ale nie wiem, czy w ogóle dałabym radę oglądać tak późno. Zazwyczaj gram już w turnieju od razu po wielkim szlemie, więc wtedy nie ma absolutnie takiej możliwości. Ale jeśli miałabym wolne dni, to tak.

Iwo: Co robisz po zejściu z kortu po meczu? Najpierw jest prysznic, posiłek czy może masaż? Jak to wygląda „od szatni”?

Najpierw idę do siłowni i idę na rowerek. Spędzam na nim około 10. minut. To jest takie „rozbieganie”, tylko że na rowerku (śmiech). Jeśli nie jestem za bardzo spocona i nie jest zimno na zewnątrz, to wtedy się od razu rozciągam. Jeżeli jestem zbyt spocona najpierw idę się wykąpać, aby się nie przeziębić na przykład w zimnej siłowni. Tak więc to zależy, ale generalnie najpierw chciałabym się rozciągnąć. Później jest ten prysznic. Dalej „ice bath”, czyli wchodzę do wanny z zimnym lodem jeżeli jest taka. Jeżeli nie, to staram się puszczać zimną i ciepłą wodę w trakcie prysznicu. Następnie idę zjeść i później dopiero do fizjoterapeuty i na masaż.

Marcin: Co spowodowało, że Mark Gellard już nie jest Twoim trenerem i czym kierowałaś się wybierając Nikolę Horvata jako swojego nowego szkoleniowca?

Nasz czas z Markiem był bardzo intensywny. Mieliśmy bardzo dużo sukcesów. Natomiast czas pandemii był dla nas bardzo trudny. Spędzaliśmy ze sobą każdy dzień od rana do wieczora. Bardzo ciężko trenowaliśmy. Wydaje mi się, że potrzebowaliśmy małej przerwy od siebie.

Mieliśmy sporo oczekiwań co do pracy, którą wkładaliśmy przez ten długi czas i kiedy nie przyszły wyniki, było rozczarowanie. Do tego doszło zmęczenie, które nawarstwiało się przez ten okres pandemii. Dlatego pod koniec 2020 roku podjęliśmy decyzję, że warto od siebie – przynajmniej na jakiś czas – odpocząć i poszukać alternatyw.

Tak naprawdę Nikola był pierwszym wyborem Izo (Zunica – byłego trenera i obecnego partnera Magdy). Izo mi zaproponował tę osobę. Ja też znałam Nikolę od dłuższego czasu. Po rozmowie z trzema innymi trenerami i Nikolą wybrałam właśnie jego.

Pasowało mi to, jaką miał wizję na moją grę, jego sytuacja rodzinna – możliwość wyjazdu oraz finansowo. Było więc bardzo wiele czynników, które składały się na tę moją decyzję.

Sebastian: Wymień tenisistkę, z którą jeszcze nie grałaś, a chciałabyś się zmierzyć?

Szczerze mówiąc jest mi to naprawdę obojętne z kim gram (śmiech).

Nie mam takiej przeciwniczki, z którą chciałbym się po raz pierwszy zmierzyć. Mam za to przeciwniczki, z którymi chciałabym się zmierzyć jeszcze raz. Na przykład z Muguruzą, z którą miałam bardzo zacięty pojedynek i czułam, że byłam blisko, aby jeszcze bardziej utrzeć jej nosa, a nawet wygrać. Chciałabym też zagrać z Wiktorią Azarenką – mogłabym z nią zagrać jeszcze lepiej niż w poprzednich meczach. One były dość gładkie, więc ten kolejny raz mogłabym z nią zawalczyć, a nawet wygrać.

Chciałabym po prostu grać już z tymi dziewczynami z topu, bo wydaje mi się, że mogłabym osiągnąć trochę lepsze rezultaty niż ostatnio.

Kasia: Czy współpracuje pani z psychologiem sportowym, a jeśli nie, to czy rozważa pani taką współpracę w najbliższej przyszłości?

Tak, współpracuję z psychologiem już od około roku. Jest to pani ze Stanów, która pracuje również na uniwersytecie Harvarda, więc jest mocno utytułowana. Jest przemiłą osobą, czuję że mi bardzo pomaga. Ma fantastyczne treningi mentalne, które – moim zdaniem – dość mocno się przekładały na moją grę i na mój spokój, także poza tenisem. Dzięki temu podniosłam też poziom mojego trenowania.

Mateusz: Czy zdarzyła Ci się sytuacja, że po decyzji Hawk Eye miałaś absolutne wrażenie, że system się pomylił?

Ciężko kwestionować komputer (śmiech). Czasami te ślady wyglądają na korcie troszkę inaczej, więc byłam zdziwiona, że – na przykład – wydawało mi się, że będzie większy aut, a on jest milimetrowy. Czasem jestem więc zdziwiona, ale byłoby to dziwne, gdybym chciała kwestionować samego Hawk Eye’a.

Robert: Pani Magdo, czy dalej Pani będzie współpracowała z tą firmą, z którą aktualnie jest związana?

Jeżeli chodzi o moje rakiety to na pewno. Z firmą Babolat nie mam ochoty się już nigdy rozstawać i nie mam zamiaru zmieniać sprzętu. Uwielbiam moje rakiety Pure Drive.

Był jeden moment, kiedy zmieniłam w życiu swoje rakiety i to nie przyniosło żadnych rezultatów. Teraz gra mi się naprawdę dobrze, mam niezłe wyniki i zmiana rakiet nie miałaby absolutnie żadnego sensu.

Sebastian: Gdybyś miała wymienić jedno wspomnienie, które jest dla Ciebie najważniejsze, co by to było?

(wzdycha) Myślę, że byłoby wspomnienie niezwiązane z tenisem. Tenis jest ogromną częścią mojego życia, ale na to życie składają się też inne rzeczy: rodzina, wspaniali przyjaciele. Myślę że właśnie takie wspomnienie rodzinne, gdy byliśmy razem i mogliśmy razem spędzać czas – to byłoby jedno ze wspanialszych wspomnień i głównie takie wspomnienia mogłabym tutaj wymienić.


Magdalena: Jak sobie radzisz ze stresem na korcie, z presją?

Przede wszystkim staram się koncentrować wyłącznie na sobie. Nie chcę, aby wiele myśli kłębiło mi się po głowie, chcę mieć – ja to nazywam – czysty umysł. Wtedy jest mi najłatwiej podejmować decyzje, najłatwiej skupić na taktyce i na tym, co chcę robić. Skupiam się także na swoim oddechu, który pozwala mi kontrolować mi stres i nerwy.

Zupełnie przed meczem staram się stres skontrolować wysiłkiem fizycznym. Jeżeli widzę, że jestem bardzo zestresowana, chcę aby moja rozgrzewka była bardzo intensywna. To pomaga mi rozładować stres i jestem też lepiej rozgrzana przed meczem.


Mariusz: Jakie jest Pani najbardziej nielubiane zagranie?

To jest bardzo trudne pytanie, bo nie mam takiego. Lubię prawie każde zagranie. Nie lubię jak ktoś gra bardzo, bardzo wolno i gra wysokie loby. To nie jest moje ulubione zagranie, ale czasami jest ono potrzebne. To jest bardzo ważne, gdy trzeba się wybronić i dać trochę więcej czasu i to jest mądre zagranie i sama lubię je grać, ale mniej lubię je dostawać z powrotem (śmiech).


Krzysztof: Pani Magdo w które miejsce celuje Pani na koniec nowego sezonu?

Przede wszystkim nie wiemy jeszcze, jak ten sezon będzie wyglądać. Mam nadzieję, że wszystkie turnieje, które są zaplanowane w tym roku się odbędą, że będzie normalniej.

Mam nadzieję, że krok po kroku będę wspinała się coraz wyżej w rankingu i będę wygrywać więcej meczów w wielkich szlemach. Mam nadzieję na pierwszą dwudziestkę, ale nie stawiam sobie ogromnych oczekiwań, bo nie wiemy, co ten rok naprawdę przyniesie, jaki będzie stan mojego zdrowia.


Dziękuję Wam bardzo za wszystkie pytania. Przepraszam, jeśli nie udało mi się odpowiedzieć na Twoje, ale wiem że zrobimy coś podobnego już niedługo. Proszę trzymajcie kciuki za mnie i życzę Wam wszystkiego, co najlepsze.

Zobacz również:

SPODOBAŁ CI SIĘ TEN ARTYKUŁ?

Jeśli spodobał Ci się ten post, UDOSTĘPNIJ GO proszę w swoich mediach społecznościowych klikając przycisk poniżej. Dzięki!

Produkt dodany do listy życzeń
Produkty dodane do porównania.

Strona używa tzw. ciasteczek zgodnie z Polityką Prywatności.